Oświęcim

Bardzo często, gdy odwiedzają nas goście proszą, abyśmy zabrali ich do obozu Auschwitz w Oświęcimiu. W tym roku byłam tam dwa razy, tym drugim razem bardzo źle się czułam i kilka godzin spędziłam w samochodzie czekając na naszych gości. Chciałam Wam przekazać kilka uwag, kilka rad i całkiem sporo zdjęć.


Szukając informacji o godzinach zwiedzania i grupach językowych (ponieważ druga wycieczka powinna się odbyć w języku niemieckim) bardzo ciężko było mi je znaleźć na stronie. Nie wiem, czy w chwili obecnej coś się zmieniło, ale wówczas takich danych nie było. Posiłkowałam się albo telefonem do biura w muzeum (bardzo ciężko sie dodzwonić), albo szczęściem. Abyście wy nie miały takich problemów zamieszczam tutaj godziny wycieczek z przewodnikiem, bez niego można wejść w każdej dowolnej godzinie. Lecz ja jestem zwolennikiem zwiedzania z kimś do tego celu przygotowanym, kto objaśni nam to co własnie widzimy lub odpowie nam na nasze pytania. 


Po wykupieniu biletu (25 zł os.) otrzymaliśmy naklejki, (co pozwoliło nam zidentyfikować naszego przewodnika i resztę 10 osobowej grupy) oraz zestaw słuchawkowy. Po ustawieniu go na odpowiednią częstotliwość mogliśmy swoim tempem oglądać wystawę nie tracąc nic z tego co mówił przewodnik. Dodatkową korzyścią był fakt iż wypowiedzi naszego przewodnika nie mieszały się z innymi, tym samym pomimo ogólnego szumu można było delektować się nowo nabyta wiedzą.  Była też oczywiście możliwość całkowitego wyciszenia przewodniczki.

Poruszająca rzeźba "Głód" Mieczysława Stobierskiego
Kilka uwag...
Nie będę odosobniona jeżeli stwierdzę, że akurat to muzeum nie jest dla dzieci, które płakały, były znudzone, zmęczone, marudne i ogólnie nie uświadamiały sobie tego, co stało się w tym miejscu. Chociaż rozumiem, że jeżeli ktoś jedzie w Małopolskę z rodziną nie zostawi dzieci samych na rynku w Krakowie i musi je ze sobą zabrać.

Nasza przewodniczka była już chyba bardzo zmęczona, bo mówiła tak monotonnym głosem, że oczy same mi się zamykały. Było widać, że jej się po prostu nie chce tutaj być. Z kolei przewodnik moich niemieckich znajomych rzucał suchymi faktami jak na lekcji historii. Często mówił im, że wrócą w jakieś miejsce później, co nie nastąpiło. Tym samym ominęli wiele ciekawych wystaw, które później ja pokazałam im na zdjęciach. Było mi przykro, bo widziałam jak przeżywali tę wizytę i miałam nadzieję, że usłyszą historię ludzi, a nie historię dat i faktów. Reasumując, dużo zależy od osoby, która nas oprowadzi. Chyba lepiej wybrać się rano, gdy przewodnicy mają więcej werwy niż popołudniu. 

Gdy zostanie Wam trochę wolnego czasu zapraszam tutaj <klik>.


9 komentarzy:

  1. Ja nigdy nie byłam w Oświęcimiu, ale Twoje uwagi są bardzo przydatne, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się kiedyś przydadzą :)

      Usuń
  2. Choć mieszam blisko... nie byłam i się nie wybieram.
    Wiem, że jestem za wrażliwa...
    Co do przewodników, to taka rozczarowana wróciłam z Wieliczki.
    Przewodni seplenił. A tłumy nie pozwalały na spokojny spacer czy spokojne oglądnięcie...

    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam raz w liceum i to mi wystarczy. Zazwyczaj zawożę gości pod budynek, a sama idę na spacer. Ileż razy można zwiedzać to samo miejsce :D A'propos rozczarowania przewodnikiem, to tak wiele od niego zależy, a oni czasem tylko klepią to czego się nauczyli... Niestety.

      Usuń
  3. Hm, ja byłam tam kilka razy, ale tylko raz trafiłam na przewodnika, starszego człowieka, który tak przekazał nam informacje, że mieliśmy momentami wrazenie jakby zaraz miała zdarzyć się opowiadana sytuacja. W jego opowieści słychać było niemalże krzyki, stuk obacasów....Taki przewodnik z prawdziwego zdarzenia. My byliśmy wtedy bardzo młodzi(liceum) ale nikt nie żartował, nie śmiał się, jak zdażało się w innych grupach niestety.Pięknie opowiedziana straszna historia na zawsze została zapamiętana...Potem jeszcze raz zdażyła mi się taka przewodniczka w Książu na zamku. Jej opowieść była tak barwna że oczami wyobraźni można było zobaczyć spacerującą po salonach księżnę Daisy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie byłam nigdy w Oświęcimiu, może kiedyś. Ale już same zdjęcia przerażają mnie. Dzięki za wiele cennych uwag . Faktycznie duż zależy od zaangażownia przewodnika.

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest miejsce do którego kiedyś na pewno pojadę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zwiedzałam obóz w Oświęcimiu z przewodniczką. Miałam chyba szczęście, bo przewodniczka opowiadała naprawdę ciekawe historie. Było to naprawdę poruszające doświadczenie, zobaczyć i próbować wczuć się w losy ludzi, którzy tam byli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie miałaś szczęście. może byłaś rano ? :)

      Usuń