5 rzeczy, które irytują podczas ciąży


1. Głaskanie po brzuchu

O ile jest to bardzo miłe gdy robi to mój mąż, o tyle nie lubię być dotykana przez obcych. Bardzo denerwowało mnie, gdy obcy ludzie czuli potrzebę pogłaskania mnie po brzuchu lub, co gorsza mówienia do niego!!! Moje dziecko pewnie ma gdzieś wszystkie przypadkowe osoby, które spotykałam u lekarza, w mieście czy w sklepie. Nie potrafiliby pewnie powiedzieć jak mam na imię (mam siostrę bliźniaczkę i tylko bliskie nam osoby nas rozpoznają). 
Kobieta w ciąży to nie Budda, dotknięcie brzucha nie przyniesie szczęścia i pomyślności.
Jeżeli wydaje się komuś, że jest to miłe to się mylicie, ja w większości takich przypadków czułam się zażenowana. 

2. Pytanie: "Jak się czujesz?"

Gdziekolwiek poszłam witało mnie to pytanie. 9 miesięcy słuchania tego samego doprowadza do pasji, zwłaszcza, że zadawane przez osoby, które niewiele obchodziła odpowiedź. Często dialog rozgrywał się mniej więcej tak:
-Jak się czujesz?
-Dobrze
-Co ta za odpowiedź "dobrze"?!

Otóż normalna, nie każdy chce mówić o tym, że właśnie zwymiotował swoje dotychczas ulubione ciastko, albo, że nogi puchną do rozmiaru beczki. 

3. Dzielenie się swoimi porodowymi historiami, a  raczej horrorami.

Wiele kobiet, czuło się wręcz zobligowane, aby opowiadać mi o swoich ciężkich porodach, chorobach, które miały podczas ciąży, czy o tym co dzieje się z ciałem kobiety po wyjściu ze szpitala. Jeżeli chciałam poznać takie informacje to zapytałam sie przyjaciółek, które już rodziły, czy nawet lekarza. Pani w sklepie, czy daleka znajoma tylko mnie straszyły i wywoływały u mnie lęk. Ucinałam te dyskusje bardzo szybko, czasami wręcz niegrzecznie. 

4. Jestem gruba

Nie wiem dlaczego ludzie myślą, że skoro jestem w ciąży i ważę więcej niż zazwyczaj powinnam źle czuć się ze sobą? Wręcz tego ode mnie oczekiwano, żebym narzekała na swoją ciążową tuszę. Przecież jest to najnormalniejsza rzecz w świecie, że kobieta w ciąży tyje. 
Prawda. Po pewnym czasie nie mogłam sobie nawet sama ubrać skarpetek, ale ogólnie byłam bardzo atrakcyjna. Może sprawił to mój mąż, który zawsze mi to okazywał. Może fakt, że nie zaniedbałam siebie. Kupiłam sobie dwie pary ciążowych spodni, kilka większych bluzek i pamiętałam o diecie. 
Byłam prowadzona przez bardzo rozsądną panią doktor, dała mi tabelkę z przyrostem masy ciała. Ile powinnam przytyć w ciąży i kierowałam się nią cały czas. Gdy przybierałam za dużo na wadze w jakimś okresie, myślałam o swoich grzeszkach (pączek popity słodkim sokiem, kebab wieczorem z mężem) i eliminowałam zbędne kalorie. Ciąża to nie okres całkowitej dyspensy, a dodatkowe 30 kilo nie znikną cudownie po urodzeniu dziecka.

5. Zachcianki

Jakie masz zachcianki? Śledzie przegryzanie chipsami, czy czekoladowe draże? Bardzo częste pytanie zadawane zaraz po "Jak się czujesz?". 
Co to są w ogóle te zachcianki? Bo jeżeli chodzi o ochotę na jakieś konkretne danie to miałam ją zawsze i mieć będę. Podczas ciąży przykładałam szczególną uwagę na to co jem i wydaje mi się, że zachcianki są usprawiedliwieniem łakomstwa. Oczywiście miałam ochotę na czekoladę w środku nocy, czy na rybę z frytkami. Lecz nie jest to najlepsze dla mojego zdrowia, a tym bardziej nie przyniesie żadnych korzyści mojemu dziecku. Bez trudu potrafiłam nad tym zapanować. Wystarczyło tylko trochę samokontroli. 


A Was mamy coś szczególnie denerwowało?

24 komentarze:

  1. mnie? mnie najbardziej denerwowało i denerwuje jedno pytanie "masz rozstępy? i gdzie?" no rzesz k..!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mama nie jestem, ale pytanie jak sie czujesz jest bardzo popularne w Stanach:P Przychodzi zaraz po czesc i mnie strasznie denerwuje, bo wlasciwie nikogo nie obchodzi odpowiedz. Rzucane w przelocie, odpowiedz, ze ktos dobrze sie czuje zwykle slyszy sie juz po minieciu danej osoby:P A bylam tez kiedys swiadkiem, ze chlopak odpowiedzial, ze zle sie czuje, a pan na to, to bardzo dobrze, ciesze sie:P Stalam jak wryta i staralam sie nie zasmiac idiotycznie.
    Tak to wszystko napisalas, ze wychodzi, ze juz po porodzie? Ale chyba jednak nie? A moze cos mnie minelo we wpisach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jeszcze trochę mi zostało :D Miałam dwóch znajomych ze stanów i też mnie śmieszyło ich "How are you?" Podczas, gdy w ogóle nie chcieli wiedzieć co tak na prawdę u ciebie słychać :)

      Usuń
  3. Ciąża dopiero przede mną więc się wypowiem z tej drugiej strony. Otóż, mając ciężarne znajome czy kuzynki zawsze pytałam jak się czują :) tych dalszych z grzeczności i faktycznie nie oczekiwałam odp innej niż dobrze. Te bliższe mojemu sercu pytałam z czystej życzliwości, ale też i z ciekawości, i zawsze interesowała mnie odp, a one chętnie opowiadały o wszelkich "ciążowych urokach". Nie rozumiem jak można macać obcego człowieka i aż mnie zmroziło jak przeczytałam, że ludzie głaskali Cię po brzuchu. Jeśli chodzi o opowieści o porodzie i narzekanie na poranne mdlości i licytowanie się zachciankami to mam wrażenie, że kobiety to uwielbiają bez względu na to czy jeszcze są w ciąży czy już to wspominają, w kolejce do gina, u fryzjera itp niewinne pytanie o samopoczucie kończyło się dluuuugą opowieścią, która zdawała się nie mieć końca. Niektóre gadały jak nakręcone :) Mi się utrwalił wizerunek ciężarnej, która niespytana o ciąże czuje się urażona, a wręcz wymusza wysłuchiwanie opowieści o jej stanie. Twój post rzucił zupełnie nowe światło na tą sprawę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego to jest na pierwszym miejscu, sama czułam się zażenowana za pierwszym razem. Po prostu mnie zmroziło. Rozmawiam o ciąży raczej z przyjaciółką, a uważam, że nie ma sensu dzielić się z osobami, które mają to dopiero przed sobą tymi wszystkimi trudnościami i dolegliwościami. każdy ma inne, nie ma się co wzajemnie straszyć ;)

      Usuń
  4. Mnie okropnie denerwował głaskanie po brzuchu w trakcie ciąży.
    Ale jeszcze gorsze było pytanie zadawane w mailach , telefonach i smsach ,,Już urodziłaś", w czasie gdy ledwo zipałam przenosząc drugą ciążę o swa tygodnie.
    Generalnie trochę czułam się przez innych ,,odczłowieczona" , jakbym zniknęła bo pojawiło się moje dziecko. Najważniejsze jest jednak wsparcie najbliższych-to oni dają dobry azymut w chwili gorszego nastroju.
    Ja porodowe historie zawsze ucinam, choć nie wiem co za przyjemność to roztrząsać?

    Piszesz jakbyś juz urodziła...No to pytam ,,To już?" :-)))?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to teraz w III trymestrze czuję się odmóżdżona :D Strasznie ciężko zebrać mi myśli i czasem w wielu konwersacjach, czuję się jak jakiś wioskowy głupek, który nie potrafi sklecić zdania. Ale, też czasami mam podobne wrażenia jak ty. Jak tylko więcej osób dowiedziało się, że jestem w ciąży pojawiły się głupie pytania: Jeździsz samochodem? Nie boisz się? Masz jakieś ulgi na studiach? jak traktują cię ludzie? Jak to jest dostawać tyle prezentów? (ciuszki dla dziecka) :D

      Usuń
  5. Mnie w obu ciazach doprowadzaly komentarze o moim brzuchu!! Ze widac, nie widac, rosnie, duzy, nie duzy, na dziewczynke, na chlopaka, nisko czy wysoko. Doprowadzalo mnie to atakow wscieklosci. Kurka, w ciazy jestem, to mam brzuch.... Plus komentarze, ze komus tam brzuszek urosl dopiero w 9 miesiacu :P Druga sprawa to pytanie o kg.... Ile przytylam. Kurka wodna, tak przytylam, chyba logiczne, rosnie we mnie dzidzia i ona wazy plus wszystko, co trzyma ja we mnie. Czasem dla przkory odpowiadalam, ze schudlam... Opowiesci o strasznych porodach juz bokami mi wychodzily, i jaki zawod mialy osoby, ze ja mialam 2 porody lekkie, szybkie, prawie bezbolesne, a pierwszy nawet bez szycia po :P Jaki zawod :) Na pytanie jak sie czuje odpowiadalam, ze jak w ciazy :P Lubie opowiesci o ciazy i porodzie, ale z pewnym dystansem, lekkim poczuciem humoru :) I to licytowanie, kto gorzej znosil ciaze.... Mialam mdlosci, wymiotowalam, mialam smaki, ale jedna znajoma az mi w twarz rzucila "bo ja wymiotowalam cala ciaze, okropnie, nie tak jak Ty".... Skad ona moze wiedziec jak ja sie czulam? Jakby licytacja, kto ma gorzej.... Tyle moich refleksji...Ciaza jest pieknymomentem w zyciu kazdej kobiety.... Zazdroszcze Ci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta ja też do 7 wcale brzucha nie miałam, potem wystrzelił jak z procy :D też to słyszałam :D Ja za to nie mam się co licytować. Niestety ;) ciążę przechodzę dobrze, do końca II trymestru czułam się jakbym w ciąży wcale nie była :D

      Usuń
  6. hi hi, ja jestem mam 2 szkrabow i gneralnie moje spostrzezenia sa identyczne jak maggy rdest. a zwlaszcza to: ''Ze widac, nie widac, rosnie, duzy, nie duzy, na dziewczynke, na chlopaka, nisko czy wysoko.'' i to opowiadanie kto mial gorzej, ja mialam porody szybkie i tylko slyszalam jak to mi dobrze... ale nacierpialam sie rowniez nie malo, bo bol jak ja pier.... ale mi bylo cudownie bo w 3 godziny sie uwinelam :) szok ;)
    a tak wogole to napisz jak sie czujesz (ha ha) ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, to że szybko nie znaczy, że bezboleśnie :)

      Usuń
    2. Dobarze :D Żadnych mdłości itp. Tylko nogi mi puchną, jestem rozkojarzona i szybko się męcze :D Tak to super :D

      Usuń
  7. Ja jestem mamusią od kilku lat i miałam kilka dziwnych sytuacji(jak się czujesz też!!! a jak kolezanki nie zapytałam to potem mnie obgadała,ze ja taka bezduszna jestem bo nawet nie zapytalam no żesz ....)ale najgorsze jest kiedy słyszysz "ciąża to nie choroba", a słyszałam to najczęściej w pierwszej ciąży w przychodni podczas pobierania krwi, zawsze stanęłam w kolejce i mówię, że idę usiąść i babsko zaś swoje, a ja co 3dni latałam na badania i wcale nie było mi do śmiechu:) rąk nie czułam:( wszystkie ciąże miałam zagrożone, dlatego po części może dlatego tak nie nawidziłam tego stwierdzenia:)
    Mam dwie wspaniałe Myszeczki i Aniołka, i to co przeszłam teraz nie jest istotne, kiedy widzę na pyszczkach słodziaczków takie wspaniałe uśmieszki:))))
    Ale wiem jedno: za cesarkę nie zapłaciłabym nawet złotówki!!! Po cesarce w desperacji też można następnego dnia wstać z łózka i lecieć długim korytarzem by tylko zobaczyć swoja istotkę, która czeka w inkubatorze:) Nie ważne,że w pozycji nie do końca wyprostowanej, jak starowinka ale co tam:)
    Swoje przeszłam i pomimo tego jak było nadal czekam na swoja trzecia istotkę... może kiedyś(takie szybkie kiedyś hi hi hi)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety czasem to trochę jak choroba :D Zwłaszcza jak ciężko wystać w kolejce czy w autobusie. Parę razy zdarzyło mi się kogoś poprosić, żeby mi ustąpił miejsce w mpk. Mnie dziwi to umawianie się na cesarkę. Koleżance cała rodzina składała się na cesarkę, bo tak bała się porodu.

      Usuń
    2. Nie nie nie-cesarce mówię stop! pierwszego maluszka urodziłam sama, bo dwa tygodnie przed dzidzius zdecydowal sie powiercic i z pomoca pan poloznych sie odwrocil:) drugi z konieczności w 10minut byłam na stole,duzo przed terminem i wiem jak to jest. na szczeście trafiłam na cuuudownych lekarzy:))) a szpital nfz:))) siostra moja miala miec planowana bo dzidzius sie nie odwrocil:(
      W ciazy jadłam wszystko, a słodycze w ilościach nieograniczonych i wiecej niz zwykle serków homogenizowanych wszelkich marek i pewnie standardów:)))
      miałam nadciśnienie w kazdej ciazy i od 6go miesiaca to byl jedyny minus.
      w pierwszej ciazy do konca wszystko robilam sama, jezdzilam samochodem, a dwa dni przed wizyta(bo byla planowana, terminowa) wysprzatalam caly dom, mycie okien, wieszanie firanek takie tam porzadki... pojechalam do szpitala w piatek na 10", rozpakowałam sie, zjadlam obiadek, o 14pojechałam na ktg i od 15" sie zaczelo...o 20" juz mialam istotke obok siebie:))) w poniedzialek wrocilam do domu, sasiedzi w szoku byli ze ja z dzieckiem:)))
      druga ciaza i koszmar... w ostatniej byłam na lekach, i brałam dwa razy dziennie zastrzyki w brzuszek-przeciwzakrzepowe, badania krwi co 3 dni..ale dało się! na prawdę... teraz jestem szczesliwa:))))))
      co masz przezyc bedzie Twoje-bedzie cudownie, spokojnie i zachowasz najpiekniejsze wspomnienia a o tych zlych, bolesnych apomina sie tak szybko-w sumie w momencie,kiedy widzisz swoja malenka istotke:))))
      duzo zdrowka i duzo sil dla twojego dzidziusia:)

      Usuń
  8. Macanie po brzuchu to koszmar. Ja zawsze odruchowo odsuwałam sie od rozmówcy. Zachcianek nie miałam. Oczywiście straszono mnie ,zwłaszcza przy pierwszej ciąży niekończącymi się mdłościami i wielogodzilannymi porodami. Owszem miałam mdłości jak chyba każda ale dostałam kilka dobrych rad od lekarza i szybko minęły. Porody dwie cesarki były dla mnie praktycznie bezproblemowe. Szybko dochodziłam do siebie. Najwiekszym wyzwaniem była dla mnie cukrzyca ciążowa i podanie sobie samej zastrzyku brr oraz ścisła dieta w okresie Bożego Narodzenia. Trochę stresiku miałam gdy dowiedziałam się,że termin mam na Sylwestra. Każda ciąża jest jedyna w swoim rodzaju. Warto pocierpieć dla tego cudownego momentu gdy nasze dziecko przychodzi na świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cukrzyca to, to czego bałam się najbardziej.Widziałam jak moja przyjaciółka się męczyła mając cukrzycę, nie wiem czy potrafiłabym sobie odmówić tylu rzeczy i trzymać dietę. Na szczęście mnie to ominęło.

      Usuń
  9. Ja jeszcze nie jestem mamą więc wszystko przede mną :).

    A z tej drugiej strony, to ja uwielbiam głaskać brzuszki ciążowe, a zwłaszcza jak już maleństwa w nich buszują :). Jednak robiłam to tylko siostrze i przyjaciółce i zawsze pytałam o zgodę. Wiem, że pod koniec ciąży brzuch już tak jest nabrzmiały, że każdy dotyk boli ...

    Myślę, że każda z nas jest inna i inaczej przechodzi ciążę i jeśli o coś pytamy, to ok, a nie trzeb nas straszyć na wyrost ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, najgorsze jest to straszenie...

      Usuń
    2. nie ma dwoch takich samych narodzin:))) kazdy dzidzius jest inny, kazda mama też:)
      czasem niestety, nie da sie przewidziec jak bedzie, dlatego nie ma co sluchac opowiadan "kolezanek i znajomych".
      asia- twoje wspomnienia dla ciebie i tak będą najcenniejsze!!!!!

      Usuń
    3. Nie mam za bardzo co wspominać, bo w ciąży tylko brzuch mi urósł, a tak to wszystko po staremu ;)

      Usuń
  10. Należę do wyrozumiałych. Nic mnie w ciąży nie denerwowało, bo po pięciu latach oczekiwania na dziecko byłam bardzo szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdecydowanie niezwykłe 9 miesięcy. Ciężko to przekazać, te wszystkie uczucia, które się kłębią w człowieku. Wątpliwości, lęk, radość, miłość... Myślę, że to zrozumie dopiero inna kobieta, która była w ciąży :)

      Usuń