Kiera Cass - "Selekcja", Amanda Hocking - "Trylle", Melissa de la Cruz - "Błękitnokrwiści"

Postów w wakacje było niewiele, ale powrót jesieni sprawia, że i ja wracam do laptopa oraz regularniejszych tekstów. Publikacja moich książkowych odkryć troszkę kulała, lecz nie oznacza to, iż moje czytelnictwo również. Wakacjami zdecydowanie zawładnęły serie. Lato, upały i wylegiwanie się na plaży sprzyja pochłanianiu kilkusetstronicowych czytadeł. Byłam zaskoczona ich ilością, ponieważ w dwa miesiące przeczytałam aż 26! 


Pierwszą serią, którą przeczytałam z prędkością światła była Selekcja Kiery Cass, która została przetworzona na serial, lecz zrezygnowano z jego emisji. Lekka i przyjemna lektura opowiadająca o świecie Ileii (oczywiście chodzi o USA, bo do tego ogranicza się świat) po IV wojnie światowej, który trawią wielkie podziały społeczne. Ludzie klasyfikowani na podstawie swoich osiągnięć, a raczej swoich przodków, zostali przyporządkowani do numerycznych klas. Lecz jest szansa na wzniesienie siebie i swojej rodziny do wyższej kasty, a właściwie najwyższej, jest to Selekcja. Odbywa się w celu wybrania 35 kandydatek na żonę dla męskiego potomka, rodu królewskiego. I tak dziewczyna z nizin społecznych America Singer, bierze udział w tradycyjnej Wielkiej Selekcji, w której oblubieniec ludu - młody książę Maxon, wybierze sobie żonę, tak jak jego przodkowie. Początkowo nie jest zachwycona tym zrządzeniem losu, ale powoli przekonuje się do nowego życia w pałacu oraz odmienia uporządkowane życie księcia. 
Dosyć ciekawa seria, może raczej dla młodzieży, ale która z nas nie chciała, choć przez chwilę stać się piękną księżniczką? ;) 


Kolejna seria (Trylle - Amanda Hocking) opowiada o przygodach Wendy, która okazuję się Tryllem, czyli trollem. Tak, one żyją wśród nas i są podrzucane ludziom, ale nie przejmujcie się, tylko tym bogatym. Wendy nie jest byle kim, należy do królewskiego rodu i będzie musiała stawić czoła wrogiemu plemieniu trolli. Oczywiście w tle miłość i hart ducha młodej kobiety. Polecam.


Ostatnia i męczona przeze mnie po dziś dzień jest seria Błękitnokwiści, opowiadająca również o dziedziczce, tym razem, wampirzego tronu Schuyler. Stawia czoło różnym potworom, demonom i tym podobnym w swoim świecie. Książka trochę rozwleczona, czytałam ją przeskakując niektóre akapity i nie tracąc pojęcia o ogólnej fabule, ani nie mając wrażenia, że coś mi umknęło. Więc nie dziwi fakt, iż czytałam nawet dwa tomy dziennie. Na razie zrobiłam sobie przerwę od wampirów, ale i tak zaskakujący pomysł na książki, wiele ciekawych elementów, które nie przyszłyby mi do głowy robiły wrażenie. Mimo to uważam, że można by skrócić tę sagę z 7 do góra 4 części.

6 komentarzy:

  1. Ojej! Aż tyle udało Ci się przeczytać!
    Super! I ja musze podbić swoją czytelniczą średnią;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zainteresowałaś mnie tą drugą pozycją :) Czuje, że by mi się spodobała. Ciekawa jestem, czy są dostępne w wersji audio... Poszukam, bo to w tej chwili jedyna moja możliwość.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na chomiku jest zatrzęsienie audiobooków :) Moja ulubiona forma książki do haftowania :)

      Usuń
  3. Jestem pod wrażeniem ilości. Zazdroszczę chyba nawet trochę,le przy mojej trójeczce dzieci to mniejszy wynik mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że jak moje w końcu sie urodzi to moje czytelnictwo wyniesie 0 :)

      Usuń