Podsumowanie 2013

Jak co roku ostatniego dnia grudnia przygotowuję post dotyczący moich tegorocznych osiągnięć. O ile na 2012 zaplanowałam ogrom prac, o tyle na 2013 zaplanowałam jedynie dokończenie moich "wiecznie niedokończonych haftów". I udało się! Jestem z siebie bardzo zadowolona.


Katarzyna Gajewska - "Makijaż z KatOsu" & Świąteczne prezenty

Zauważyłam pewną prawidłowość, większość z was jest kobietami, lubi haftować i czytać książki. W tym miesiącu chciałabym wam zaproponować coś bardziej kobiecego "Makijaż z KatOsu", którą otrzymałam od przyjaciółki na urodziny. 
Zawsze gdy szykowałyśmy się u niej na jakieś wesele malowałam ją, jej siostry i całą resztę rodziny. Efektem tego było to, że dziewczyny wyglądały olśniewająco, a ja w szybkim makijażu wpadałam do Kościoła. Nie myślcie że mam żal, bardzo miło wspominam te nasze gromadne przygotowania. Wyobrażacie sobie 10, a czasami nawet więcej kobiet w jednym domu, szykujących się na wspólne wyjście? Obłęd!  


Katarzyna Gajewska jest autorką kanału na YouTube, w którym uczy nas malować, opowiada o swoich kosmetycznych wyborach, czy relacjonuje różne urodowe imprezy. Nie ukrywam, że jestem jednym z jej subskrybentów. Kasia posiada również rubrykę w magazynie Flesh oraz jest wizażystką L'Oreal.


Książkę czytałam długo, bo każdy rozdział, czy podrozdział analizowałam i porównywałam z tym, co już umiem.
Bardzo podoba mi się, że w książce opisane są produkty potrzebne do makijażu. Można się na prawdę wiele dowiedzieć. Przeczytajcie powyższy fragment dotyczący podkładu, autorka pisze to, co ja sama wprowadzam w życie od dawna. Trądzik chciałam najpierw wyleczyć, a nie zakrywałam go dodatkowo podkładem. Niestety wmawia się nam, że produkty drogeryjne mogą coś pomóc, ale wydawanie pieniędzy na tego typu mazidła to wyrzucenie ich w błoto. Moja pani Dermatolog odradziła mi je i niestety na niektóre lekarstwa nie mogłam aplikować nawet pudru.

Kolejny fragment książki, który mam nawet w telefonie to sztuczne rzęsy, które wielokrotnie chciałam sobie kupić, ale za każdym razem okazywały się albo strasznie plastikowe, albo dziwnie ciężkie.


Plusem jest też to, że Kasia prezentuje nam makijaże krok po kroku dopasowane do wielu typów urody, a nie zabrakło również tych dla kobiet dojrzałych. Zdjęcia nie mają w sobie takiego ogromu Photo-shopu jak w przypadku kilku innych pozycji tego typu, gdzie modelki nie miały, ani jednej zmarszczki.


To pierwsza książka tego typu w mojej biblioteczce, ale często eksploatowana. Myślę, że gdyby KatOsu wydałaby kolejną stanęłabym po nią w kolejce bardziej z ciekawości, niż chęci nauki czegoś nowego. W tej pozycji jest już chyba zawarte wszystko, co o makijażu powinnyśmy wiedzieć.


Co znalazłyście pod choinką? U mnie mąż i siostry nie zawiedli i podarowali mi tak bardzo upragnione książki, ale i inne równie przydatne przedmioty. Niestey nie znalazłam nic, co wiązałoby się z haftem. Może w przyszłym roku ;) 
Najzabawniejszym prezentem był ten od koleżanki - Natalii, która często żartowała z mojej skłonności do przesadnej czystości. Podarowała mi poradnik "Perfekcyjnej Pani Domu", gdy rozpakowałam go przy wigilijnym stole śmiałam się do łez. Moi rodzice sprezentowali nam elektroniczne urządzenia... Co prawda bardzo się zdziwiłam, bo dostałam już od mamy blender na imieniny, no ale myślę, że taka "mielarka" też mi się sprzyda. Wiertarka tak samo, a co? Bedę ją sobie od męża pożyczać. 
Prezentem dla mnie ode mnie był czytnik e-booków Kindle, który wzięłam sobie w Orange za przedłużenie umowy. Kosztował mnie tylko 1 zł...



A czym Was obdarowali bliscy?


Follow on Bloglovin

Metryczka ślubna

Oto już trzecia odsłona tak lubianego przeze mnie wzorku ślubnej metryczki. Tym razem wyszywana na zamówienie dla koleżanki, która idzie na ślub, właśnie 28 grudnia. Z ramką białą wygląda to dość kiepsko, ale miałam bardzo mało czasu i musiałam dysponować tym, co już posiadałam. A tylko taką miałam "na stanie".


 Piękny zimowy ślub, lecz metryczka zupełnie letnia :)




Ramka - IKEA 
Model - RIBBA 
Cena - 25,99 zł
Tkanina - Aida
Nici - DMC/Ariadna

Follow on Bloglovin

Dekoracja choinkowa roku 2013

Wychodząc za mąż postanowiłam, że co roku będę tworzyć ozdobę choinkową podsumowującą nasze dwanaście  miesięcy. 2013 upłynął nam pod znakiem przeprowadzki do Szwecji, więc chyba oczywistym jest, że na tegorocznej ozdobie znajduje się reniferek. Sympatyczny, przyjaźnie nastawiony i serdeczny jak ludzie, których tu poznaliśmy.









Z tego miejsca chciałabym Wam wszystkim moi mili czytelnicy, życzyć zdrowych, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w cudownym rodzinnym gronie.

Wesołych Świąt!



Follow on Bloglovin

Gulasz

Jak pewnie będziecie mogły zauważyć preferuję szybkie dania. Bardzo lubię piec ciasta, mogę stać przy nich godzinami, aby były piękne i smaczne. Za to gotowanie obiadów to dla mnie mordęga! Na szczęście mam męża, który Przepada za kucharzeniem i często on przygotowuje dla nas posiłki, a ja mam czas aby oddać się moim cukierniczym pasjom :)

Dzisiaj chciałam wam podać przepis na mój ( a właściwie internetowy, czyli kilka przepisów w jednym) szybki gulasz, może nie w gotowaniu, ale w przygotowaniu.



Składniki:
  • 60 dag mięsa wołowego, wieprzowego lub baraniny
  • 2 spore lub 3 średnie cebule
  • Liść laurowy
  • Pieprz
  • Sól
  • Sproszkowana ostra papryka
  • Oliwę lub olej do smażenia.

Umyj mięso pod bieżącą wodą i osącz. Następnie pokrój w kawałki, takie na jeden spory kęs. Nie powinny być zbyt drobne, bo skurczą się podczas duszenia. Pokrój cebulę w dość cienkie półplasterki (dzięki temu rozpadną się szybciej w gulaszu i nie będzie ich widać). Do płaskiego rondla wlej odrobinę oliwy lub oleju, a gdy się rozgrzeje, wsyp cebulę i mieszając, lekko ją zrumień, a potem podlej dwiema łyżkami wody i przykryj. Niech się wolno dusi na małym ogniu. 
Tymczasem na patelni mocno rozgrzej nieco tłuszczu i ostrożnie, by cię nie poparzył, włóż część mięsa. Zadbaj, by kawałki nie leżały jeden na drugim. Muszą mieć luz! Niech cię nie korci, by zmniejszyć płomień pod patelnią, nawet jeśli będzie trochę dymu i pryskania, bo mięso ma się zrumienić, nie nasiąkając tłuszczem i nie puszczając soku! Pamiętaj, że odpowiednio obsmażone mięso to więcej niż połowa sukcesu! Na powierzchni obsmażanych kawałków wytworzy się ścisła osłonka, coś w rodzaju skórki, dzięki której w czasie duszenia nie wypłyną z nich soki i mięso będzie soczyste. 


Zrumienione kawałki przełóż do rondla, wymieszaj z cebulką i przykryj naczynie, niech jego zawartość powoli się dusi. A na pustą patelnię znów wlej troszkę tłuszczu i usmaż kolejną i ewentualnie następną porcję mięsa. Potem każdą dorzucaj do rondla. 


Wrzuć liść laurowy, oprósz wszystko solą i pieprzem. Przykryj naczynie i zostaw je na małym ogniu, niech mięso wolniutko się dusi. Od czasu do czasu zaglądaj do rondla, mieszaj łopatką i w miarę potrzeby dolewaj nieco gorącej wody. Po 40 minutach duszenia zacznij sprawdzać, czy mięso jest już miękkie.


Jeśli gulasz wyjdzie zbyt rzadki, wymieszaj go i zagotuj z odrobiną mąki rozprowadzonej w 2 łyżkach zimnej wody. Odradzam oprószanie mięsa mąką przed smażeniem, bo gęsty sos w czasie duszenia będzie miał skłonność do przypalania się. 
Dopraw gulasz solą, pieprzem, ostrą papryką lub dodaj trochę ulubionych świeżych ziół, np. majeranku, tymianku, bazylii.


Do gulaszu można dodać suszone grzyby,które należy uprzednio namoczyć w wodzie.


Smacznego!


Follow on Bloglovin

Świąteczne ozdoby

Podczas porządków znalazłam dwie styropianowe kule, które kiedyś kupiłam, żeby stworzyć z nich świąteczne ozdoby. Jakoś tak, nigdy nie było mi po drodze, żeby usiąść i poświęcić tę godzinkę żeby je zrobić, aż do wczoraj. Wieczorem przy blasku świec i krzykach piłkarzy wydobywających się z TV zrobiłam dwie bombeczki. Bardzo fajna zabawa, myślę, że w przyszłym roku wyprodukuję kolejne.


Najpierw cekinowa bombeczka



Następnie wtążeczkowa. Mało świąteczne kolory, ale tylko takie miałam wstążki.



 A tu śliczne dwie róże, które dostałam od męża na naszą 16 miesięcznicę ślubu ;)



Follow on Bloglovin

Imieninowe prezenty i metryczka ślubna

Ależ cudowne imieniny dziś obchodzę. Obrodziło mi w niezwykle pożądane prezenty.
Od mojej kochanej drugiej-bliźniaczej połowy, aż dwie książki! Peeling od Organique oraz woski Yankee Candle :)



A tu proszę, jak obchodzą się z moim wyszywanym obrazkiem koty. Pamiętacie jak pisałam Wam o śmierci mojej ukochanej Kocillki? Otóż kilka tygodni później, ktoś nieopodal nas, wyrzucił dwa małe koty w reklamówce... Kotki uratowane, wyleczone (niestety nie wiadomo jak długo były bez pożywienia, ale bardzo chorowały i są słabsze niż inne zwierzęta) i otoczone miłością. Kto by pomyślał, że będziemy mieć kiedyś dwa kotki? Żebyście widziały jak one się razem bawią.

Bagera jest spokojna i bardzo lubi spać. Ale i tak nie szanuje tego, co robię ;)



A Mruczuś (chociaż to kotka :)) jest energiczna i psotna. Lubi atakować kwiatki i swoją siostrę Bagerę. Wchodzić mi na kark, gdy się maluję, albo chować się w różnych dziwnych miejscach (ostatnio spała w garnku).



Miłego wieczoru!


Follow on Bloglovin

Tunezja - Hammamet

Część druga: Rozrywka i zabytki




Hammamet - rozrywka

Wbrew temu, co pisze się w przewodnikach nie zauważyłam, żeby miasto Hammamet było jakoś szczególnie rozrywkowym miejscem. Nasz wieczorny "clubbing" rozpoczynaliśmy od hotelowej dyskoteki, a potem przenosiliśmy się do lokalu, gdzie było nam najbliżej. Nazywała się bodajże Samira i była ulokowana w blaszanej hali. Muzyka znośna, mieszaninach arabskich hitów (jak przypuszczam) oraz tych bardziej znanych naszym uszom. Można się było do niej fajnie bawić, gdyby nie fakt, że oprócz nas i kilku sztuk Tunezyjek nie było żadnych kobiet. Osobiście czułam się źle pod obstrzałem kilkudziesięciu mężczyzn, ale wiem, że nie wszystkim kobietom to przeszkadzało. Oczywiście, nasza rodaczka, którą przygarnęliśmy przy kolacji, do tak sporego towarzystwa, udowodniła dlaczego polki mają opinie puszczalskich.

Niemniej, jednak muszę oddać honor Tunisyjczykom, którzy, gdy chcieli zatańczyć z którąś z nas, podchodzili do jej partnera i prosili go grzecznie o pozwolenie, a po jednym tańcu zwracali właścicielowi...


Hammamet - zabytki

Pod hotelami zawsze stoi dużo taksówek, więc dostanie się do centrum miasta, aby pozwiedzać nie było żadnym problemem. Nasza rezydentka poinformowała nas jaka kwota za przejazd jest już zdzierstwem i dzięki temu nie daliśmy się naciągnąć. Gorzej było w Medynie, zabytkowej dzielnicy, gdzie znajomy kupił przyprawy za 80 dinarów, a moja szwagierka identyczne za 10. 





Medyna to termin oznaczający starą dzielnicę arabskich miast. Zazwyczaj mieszczą się tu bazary, główny meczet i inne ważne budynki. 
Trafiliśmy tam wieczorem, gdy słońce już zaszło, a temperatura była bardziej przychylna pieszym spacerom, dzięki czemu mogliśmy cieszyć się przyjemnością obcowania z tubylcami. 
Z każdej naszej podróży staramy się z mężem przywieźć jedną piękną rzecz, nie jakiś chiński kicz dla turystów. Pomimo ogromu sklepików ciężko było znaleźć coś na prawdę wyjątkowego, coś co zawsze będzie się nam kojarzyło z danym krajem. 


Tym czymś, na pewno, nie były torby Louisa Vuittona, Chanel, Fendi, czy Blueberry,  



ani talerze wykonane z (chyba) gipsu,


 ani nawet śmieszne arabskie ubranka,


 ani klatki dla ptaków, czy szisze,


ani afrykańskie maski.


Chociaż na świecidełko się skusiłam ;)


Kolejnym punktem, który trzeba odwiedzić jest na pewno kazba - twierdza na której mury warto się wspiąć, aby podziwiać cudowną panoramę miasta. 




Tę wyprawę wspominam najlepiej, ponieważ pogoda dopisała, wyszły piękne zdjęcia, a ja chociaż nie umiem, wytargowałam bardzo niską cenę za śliczny obrazek, który teraz zdobi naszą ścianę.
Szliśmy sobie z mężem i zakochałam się w pięknym malowidle, ale mieliśmy tylko 10 dinarów w portfelu, więc musiałam być twardą negocjatorką. Chociaż powiem, wam, że gdy sprzedawca zaczął zrzucać jakieś torebki z półek i krzyczeć, że jego dzieci nie będą miały co jeść, to przeraziłam się nie na żarty...




 Czy muzułmanie mają cmentarze?






Mam nadzieję, że podobała wam się moja relacja. Odwiedzając Hammamet będziecie już miały w pigułce miejsca, które warto zobaczyć. 

W wakacje odwiedziłam sporo ciekawych miejsc i postaram się co miesiąc dodać wpis o jednym z nich :) 




Follow on Bloglovin