Beata Pawlikowska - "Planeta dobrych myśli"

Powinnam zmienić tytuł na książka roku! Czytam ją i czytam cały czas znajdując coś, co mnie na nowo zainspiruje, coś co odnosi się do mnie w danym momencie mojego życia.
Beata Pwalikowska kojarzona przeze mnie jedynie z podróżniczym programem radiowym, czy takowymi książkami stworzyła coś, co zmotywuje i spowoduje uśmiech.
Spójrzcie tylko na okładkę, czy nie wyraża tysiąca dobrych emocji? Na jej widok mam ochotę się uśmiechnąć i powiedzieć: "Hej! Taki świat widzę dzięki tobie!"


To nie jest pozycja fabularna, którą można łyknąć w jeden dzień, to książka, którą powinno się porcjować. Zawsze gdy mam zły humor, powątpiewam w swoje możliwości sięgam po te złote myśli. Ktoś powie, że są banalne. Ot, takie ogólne prawdy, wszystkim dobrze znane. Ale właśnie te myśli, czasami upychamy w kąt naszej świadomości i zapominamy coś, o czym powinniśmy pamiętać. Zasada do, której zaczęłam się ostatnio stosować to:


Prawda, że nic odkrywczego? Cały czas uważałam, że powinnam własnie oglądać wiadomości, w których wciąż mówi się o negatywnych aspektach naszej rzeczywistości. Po wszystkim czułam się smutna i powątpiewałam w siebie, w swoje możliwości, bo przecież żyję w "TAKIM" kraju. Zgasiłam źródło trucizny, która mnie unieszczęśliwiała i może jestem ignorantką, ale szczęśliwą, pozytywnie patrzącą na świat i otaczających ją ludzi.
To jest książka, którą mógłby napisać dla ciebie twój najlepszy przyjaciel, który nie chce, żebyś była smutna. Osoba bliska, kochająca ciebie taką jaka jesteś, znająca cię na wskroś, zaglądająca do twojej duszy.



Jeżeli nie macie pomysłu na prezent dla kogoś bliskiego polecam Wam tę pozycję!


Follow on Bloglovin

Lista życzeń

Grudzień to wyjątkowy miesiąc, okazja żeby obdarować się prezentami. Jest Mikołaj, moje imieniny ;) i Gwiazdka. Żeby ułatwić najbliższym zadanie i może was zainspirować do cichych podszeptów swoim bliskim, pokażę moją listę życzeń. Można z tych rzeczy skomponować bardzo tani prezent, ale mając pewność, że przy niskim nakładzie kosztów, będę bardzo zadowolona.

1. Kosmetyki
Ach, która z nas nie lubi dostawać kosmetyków? Chyba tylko ja :) Odkąd zainteresowałam się ich składem jest to najmniej oczekiwany prezent. Postanowiłam, iż w tym roku stworzę swoja kosmetyczną listę produktów z bardzo dobrym składem, lub tych przetestowanych już przeze mnie, a które właśnie się kończą.

Moje kochane Organique - świetne składy i działanie.
Tak na prawdę cokolwiek z tej firmy będzie spełnieniem moich marzeń, ale te produkty testowałam i wiem, co potrafią. Wkrótce ich recenzje :)



Produkty, które lubię, a są na wykończeniu



 2. Elektronika
Cały czas niezmiennie czytnik e-booków Kindle Paperwhite


3. Mulina
A co? Ta zawsze się przyda :)


4. Świece 
Czy ktoś jest w stanie wyjaśnić mi fenomen tych Yankee Candle? Czy to udana akcja promocyjna, czy na prawdę są tak rewelacyjne?



5. Książki
Nie mogłoby ich tutaj zabraknąć :) Kocham czytać, a na długie zimowe wieczory najlepszy jest haft, albo dobra książka.




Co myślicie o tworzeniu takiej listy? Ja rozesłałam ją do sióstr i do męża. Osób, które wiem, że źle na nią nie zareagują. Nie odważyłam się jej wysłać od szwagierki, choć mamy bardzo bliskie relacje. Stworzyłybyście taką listę? Jeżeli tak to do kogo byście ją wysłały?


Follow on Bloglovin

Drożdżówki z serem

Zmiany, zmiany, zmiany.
Jak widzicie pojawiło się kilka dodatkowych kategorii na moim blogu, w tym kuchnia. Kocham piec ciasta, kocham gotować dla moich bliskich i chciałabym się z wami podzielić swoimi ulubionymi przepisami. Może i wy podzielicie się ulubieńcami na łamach waszych blogów?

Pierwszy raz zetknęłam się z tym przepisem u Renki, drożdżówki wyglądały tak pysznie, że aż naciekła mi ślinka do ust. Oczywiście postanowiłam, że zrobię je i tutaj. Niestety, jeszcze nie rozszyfrowałam do końca szwedzkiego i nie znalazłam w sklepie białego sera. Zastąpiłam go dżemami i nutellą.



Składniki:

  • 0,5 kg mąki
  • 3 dag drożdży
  • Szklanka mleka
  • 1/4 szkl. oleju
  • ok. 0,5 szkl. cukru
  • Szczypta soli
  • Zapach lub cukier waniliowy - do masy serowej
  • 1 jajko (samo żółtko, a białko odłożyć do posmarowania)

Drożdże rozrobić z łyżeczką cukru, łyżką mąki i niewielką ilością ciepłego mleka, zostawić, aż urośnie. Wszystkie składniki wraz z rozczynem wyrobić dokładnie na gładkie ciasto ( dobrze jest mikserem) zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu, aż podwoi objętość. 




Wyłożyć na stolnicę podsypaną mąką, zagnieść krótko i formować drożdżówki. Nadziać masą serową jaką kto lubi . Można też użyć do nadziania jakiegoś dżemu.







Pieczemy w 180 stopniach, aż bułeczki będą rumiane.
Smacznego!
:)



Follow on Bloglovin

Rozszeżanie butów

Wkrótce Andrzejki, a wraz z nimi zabawa do rana. Wiadomo, że nie można tańczyć, gdy mamy niewygodne buty. Sama stanęłam przed koniecznością szybkiego rozciągnięcia za ciasnych butów, które idealnie pasowały mi do posiadanej już sukienki.


Chciałam się z Wami podzielić sposobem na rozszerzenie obuwia, który przybliżył mi mój mąż.
Polega on na napełnieniu woreczków wodą, wciśnięciu ich w miejsce, gdzie uwierają nas buty. W moim przypadku był to pasek na palcach. Pamiętajcie, żeby zostawić troszkę miejsca w woreczku na zwiększoną objętość wody. W przeciwnym razie woreczek pęknie, a płyn uszkodzi nam trzewiczki.


Następnie całą konstrukcję wkładamy do zamrażalki tak, aby woda w woreczku parła na ciasne miejsce. Po kilku godzinach, wyciągamy buty i wystawiamy na słońce, żeby woda się roztopiła i żebyśmy mogli wyciągnąć swobodnie woreczek.

 Ja powtarzałam cały ten zabieg trzykrotnie, a buty zostały na moich nogach całą noc!



A może znacie jakieś inne błyskawiczne metody?


Follow on Bloglovin

Kwiat bzu II

Dzisiaj, kiedy obrabiam tego posta, bez jest już skończony. Kiedy pojadę znowu do Polski kupię sobie potrzebne mi materiały do oprawy i pokażę wam obrazek w całej krasie. Dość szybko się go haftowało, oczywiście Ariadna w "Haftach Polskich" znów ma przekłamane kolory i kwiat wyszedł dosyć ciemno. Mam nadzieję, że ramka coś tu uratuje...

Kwiat bzu przypomina mi kolczyki, które na samym początku znajomości dostałam od męża na urodziny. Najpiękniejsze i najbardziej elegancki jakie mam :)




Follow on Bloglovin

Tunezja - Hammamet

Część pierwsza: Plaża i pogoda

W tym roku na wakacyjny kierunek podróży obraliśmy Tunezję. Mogliśmy wybrać się poza Unię Europejską, ponieważ mój mąż wyrobił sobie w końcu paszport. Pamiętam, gdy w zeszłym roku chcieliśmy jechać do Egiptu przed opłaceniem wycieczki sprawdziliśmy paszporty i okazało się, że jego stracił ważność jakieś cztery lata temu...


Na wakacje pojechaliśmy większą grupą, bo aż jedenastoosobową. Chcieliśmy troszkę oszczędzić i udaliśmy się do Afryki, poza tym ciężko było znaleźć kierunek, gdzie byłoby aż 11 wolnych miejsc.



Hammamet - kilka faktów

Hammamet, nazywany Saint Tropez Tunezji, położone jest na przylądku Bon. Z tego, co dowiedziałam się przed wyjazdem, przylądek pomimo niedużej odległości od Tunisu (70 km), znacznie odbiega od standardów turystycznych stolicy.
Nazwa miasta pochodzi od hammamu (łaźnia), ponieważ w czasach starożytnych miasto znane było ze swoich term i łaźni. Dawniej miasto to, było skromną osadą rybacką, ale w latach 60. XX wieku, wraz z budową kompleksów hotelowych stał się ogromnym ośrodkiem turystycznym.
Obecnie jest dumą wśród kurortów przylądka Bon. Ma bardzo rozbudowaną infrastrukturę hotelowo-restauracyjną i mnóstwo rozrywek mimo, że liczy zaledwie 63 tys. mieszkańców zachowuje klimat małego miasteczka.


Hammamet - plaża

Hammamat ma dwie strefy turystyczne. Starszą, północną, ciągnącą się między Al-Hammamatem a Nabulem, i nową, południową - Al-Hammamat al-Jasmina. Obie mają znakomite plaże, czystą wodę, ochraniarzy i patrole policji. Północna ma bardziej zróżnicowany standard hoteli i restauracji. Trochę więcej tu życia - knajpek, ulicznych sprzedawców. Łatwiej też dostać się z niej do miasta. Al-Hammamat al-Jasmina ma wyższy standard - 80% hoteli w tej ofercie ma cztery lub pięć gwiazdek. Znajduje się tu również największa w Tunezji marina. W strefie turystycznej turyści mogą zachowywać się swobodniej niż w mieście. 






Plaże w Tunezji są dobrze zagospodarowane. Można odpoczywać wylegując się na leżaku, uprawiać sport lub spacerować brzegiem morza, którego temperatura w czerwcu dochodzi do 27 stopni C. Piasek jest bardzo drobny, zatem bosa, poranna przebieżka nie będzie kłopotliwa.


Wzdłuż brzegu można zobaczyć brązowe, włochate kulki, które niektórzy turyści biorą za łajno wielbłądów. Na szczeście jest to morska roślinka, jaka dokładnie - nie wiem, ale można je zaobserwować wypływając w głąb morza.
Często musieliśmy zrezygnować z kąpieli morskich ponieważ rano przy brzegu było strasznie dużo alg i meduz. Oczywiście byli śmiałkowie, którzy nie obawiali się tych przykrych zjawisk, ale ja wolałam kąpać się w basenie przy hotelu.



Na plaży nie brakuje ogromu handlarzy. Kupić można wszystko od strojów kąpielowych, po przejażdżkę na koniu lub wielbłądzie. O ile było to ciekawe na początku pobytu, pod koniec było to wręcz irytujące. Wyobraź sobie, że leżysz sobie na leżaku i podchodzi do ciebie taki wielbłąd. Ktoś zaczyna cię namawiać na przejażdżkę, a zwierzę coraz bardziej się do ciebie zbliża. Dla mnie za każdym razem było to straszne, co ciekawe jest to, iż gdy policja jeździła po plaży wszyscy zapadali się pod ziemię.




Hammamet - pogoda

Tunezja Hammamet. Przylądek Bon i Hammamet leżą w strefie klimatu podzwrotnikowego. Wysokie temperatury suchego i gorącego lata, typowe dla północnej Tunezji, nieco łagodzi orzeźwiający wiatr znad Morza Śródziemnego. Najbardziej upalne miesiące w Hammamet, podobnie jak w całym rejonie podzwrotnikowym w Tunezji, to lipiec i sierpień. Temperatury sięgają wówczas ok. 40 stopni C. Najlepszy czas na plażowanie przypada w maju i czerwcu, kiedy Hammamet ogarnia ponad 30 stopniowy upał - ostatnie chwile przed nieznośnym lipcowym skwarem. To również dobry moment, aby pożeglować po turkusowych wodach Tunezji. Okazje ku temu stwarza pobliski port jachtowy.




Nasza grupa pojechała na wakacje w połowie września. Zdarzyły się dni kiedy nie było słońca i musieliśmy sobie jakoś organizować czas. Koło godziny 16 robiło się już tak chłodno, że siedzenie w stroju kąpielowym można było przypłacić katarem. Jetem upałolubna i spodziewając się wody ciepłej jak w wannie i upału nawet w nocy, poczułam się oszukana. Na pewno już nigdy więcej nie wybiorę się na wakacje we wrześniu.


Siatkówka

Przejażdżka z dużą prędkością



Lot spadochronem



Nurkowanie


A już niedługo część druga: zabytki i rozrywka :)


Follow on Bloglovin