X-lash - odżywka do rzęs

Od jakiegoś czasu zmieniam profil swojego bloga z zajmującego się jedynie haftem krzyżykowym na bardziej różnorodny. Mam zamiar wprowadzić tutaj wszystkie interesujące mnie treści, tak często poszukiwane na innych blogach.
Wkrótce pojawi się więcej wpisów o moich podróżach, modzie, kinie, kosmetykach czy książkach, które warto przeczytać. Z racji tego, że moimi odbiorcami są głównie panie mam nadzieję, że każda z Was znajdzie coś dla siebie.

Na pierwszy ogień: odżywka do rzęs X-lash.
Produkt ten kupiłam korzystając z kodu zamieszczonego na blogu Kasi Tusk.

Producent obiecuje: 

Xlash to odżywka, która powoduje widoczny, spektakularny efekt dłuższych, grubszych i ciemniejszych rzęs. Unikalna formuła Xlash oparta jest na naturalnych składnikach roślinnych. 
Xlash zawiera:
- ekstrakt z liści Folium Isatidis dzięki zawartości polisacharydów i aminokwasów sprawia, że rzęsy są grubsze, dłuższe i ciemniejsze,
- ekstrakt z ziela Cacumen Platycladi wspomaga wzrost nowych rzęs,
- ekstrakt z Nigella sativa zawiera naturalną melaninę roślinną, sprawia że rzęsy są grubsze i ciemniejsze,
- owoce Fructus Chebulae wzmacnia cebulki włosów,
- wyciąg z koralowca aktywuje mieszki włosowe wpływając na wzrost rzęs.


Która z nas nie marzy o pięknych firankach? Do dziś nie mogę zapomnieć efektu jaki dało mi przyklejenie sztucznych rzęs metodą 1 do 1, dlatego skusiłam się i za 120 zł kupiłam X-lash.

Odżywka jest bezwonna, bez barwna i teoretycznie naturalna. 

Piszę teoretycznie, ponieważ 11 kwietnia szwedzka i Agencja Leków (opublikowała badania w których diagnozowała 26 odżywek do rzęs. Znalazła w nich prostaglandin analogs, stosowana w leczeniu jaskry, wrzodów żołądka i dwunastnicy. Ten antybiotyk może powodować podrażnienie oczu, świąd, ból oka lub zmiana koloru oka. Prostaglandyny mogą zmieniać zawartość tłuszczu wokół oka powodując pogrążenie się go w oczodole.

X-lash znalazła się w haniebnej trójce producentów nie podających informacji o tej substancji w składzie.  
Odżywka zawiera Bimatoprost, który dobrze przenika przez rogówkę i twardówkę, po czym wiąże się z białkami. Może powodować wrzodziejące ubytki rogówki. W działaniach niepożądanych tego leku wymienia się znaczny wzrost rzęs, przekrwienie spojówek i świąd, oraz na prawdę wiele, wiele innych.

No niestety, ja też się dałam nabrać na naturalność odżywki....

Produkt nakładałam rano i wieczorem, po aplikacji czułam swędzenie i pieczenie na linii rzęs, było to dość uciążliwe. Czasami siedziałam i cały czas moja ręka bezwiednie wędrowała do swędzącego miejsca, co skutkowało podrażnieniem.

Najbardziej zauważalny efekt jest widoczny po miesiącu stosowania, potem rzęsy już nie rosły. Jak widzicie na poniższych zdjęciach rzęsy wyraźnie zgęstniały i wydłużyły się, ale obyło się bez rewelacji.


Trzy mililitrowa buteleczka wystarczyła mi na pięć miesięcy stosowania.



Na pewno ponownie nie kupię tego produktu i do Was również apeluję o zachowanie rozsądku.

Czy chcecie wspierać producenta, który zataił rzeczywisty skład kosmetyku?

Obecnie testuję kolejną odżywkę, tym razem w trochę przystępniejszej cenie i o lepszej opinii, jej recenzja ukaże się za kilka miesięcy :)

Follow on Bloglovin

12 komentarzy:

  1. Bardzo fajna recenzja a przede wszystkim przydatna. Sama kiedyś myślałam o zakupie jednej z reklamowanych odżywek bo moje rzęsy są dość liche. Dziękuję, że napisałaś o tej substancji będącej antybiotykiem i utajnionej w składzie. Niestety często nie wiemy co tak naprawdę zawierają kosmetyki, ale zawsze miałam nadzieję na to, że ktoś to kontroluje. Dobrze, że są organizacje, które czasami biorą się porządnie za badanie tych środków i uświadamiają konsumentów. Mimo, że stosowanie nie było komfortowe, Twoje rzęsy wyglądają bardzo ładnie. Czekam na recenzję tego drugiego środka, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie napisałabym o niej gdybym nie trafiła na tę szwedzką stronę. W Polsce publikowanie takich informacji jest niezgodne z prawem, podaje się tylko jaki procent składów był nieprawidłowy.

      Usuń
  2. Świetny wpis! Tak jak moja poprzedniczka - bardzo się cieszę, że napisałaś o tej dziwnej substancji. Dla mnie od trzech tygodni skład kosmetyków jest podstawowym problemem - jestem alergikiem, mam alergię na nikiel, od dziecka. Najpierw objawiała się tylko, gdy nosiłam dżinsy - uczulał mnie guzik. Od trzech lat uczulają mnie igły do haftu - nie haftuję, lub prawie nie haftuję... A od trzech tygodni mam spuchnięte oczy, czerwone, piecze mnie skóra wokół nich, potem okropnie swędzi i łuszczy się... Nie wiedziałam, co się dzieje, aż przeczytałam artykuł w Internecie - kolorowe kosmetyki też zawierają nikiel! Dotychczas mogłam się nimi malować, ale już nie... Niestety, jest tak, jak napisałaś - na wielu kosmetykach nie ma podanego składu (np Max Factor nie podał, L'oreal - też nie). Czeka mnie wizyta u alergologa. Zobaczę, co będzie dalej. Jeśli okaże się, że nie będę się już mogła malować, jej... Dobiegam 40-stki i lekki makijaż naprawdę by mi się przydał...
    Z chęcią będę śledziła Twoje wpisy o kosmetykach :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawy temat mi podsunęłaś :) Zrobię poszukiwania w sieci i zobaczę czy może jakieś kosmetyki nie zawierają niklu. Możesz spodziewać się postu stworzonego tylko dla Ciebie :)

      Usuń
  3. Asiu - dziękuję ślicznie!!! Na razie jestem załamana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asia305: nie mój blog, ale może poradzę w kwestii igieł do haftu. DMC ma takie pozłacane igły, może one nie będą powodowały u Ciebie uczulenia...

      Usuń
  4. Brrr... dobrze wiedzieć, jakie świństwa pakują nam do kosmetyków:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze, łatwo można sie pogubić w tych opiniach na temat odżywek tego rodzaju, Moje rzęsy są długie ale cienkie, dlatego szukałam czegoś dla siebie. Niestety tyle jest opinii co i blogów i forów. Jedne piszą, że jest super inne że nie. Najbardziej skłaniam sie ku zakupowi Realash... To nowy produkt, ale może ktoś z Was ma z nim doświadczenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie maiłam doświadczenia z taką odżywką, tę kuiłam ponieważ miałam na nią kod zniżkowy, wejdź sobie na
      http://www.lakemedelsverket.se/Alla-nyheter/Nyheter-2013/Lakemedelssubstanser-i-vart-tredje-ogonfransserum/

      I poszukaj czy planowana odżywka znajduj się na liście ksmetyków, które zataiły skład.

      Usuń
  6. Wow, nawet nie pomyślałam, ze można tak nieuczciwie zatajać składnik, którego powinno nie być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej rozczarowujące jest to, że odżywka reklamuje się jako "naturalna"

      Usuń
  7. Ja jestem bardzo zadowolona z odżywki realash nie podrażnia oczu oczywiście trzeba starannie aplikować odżywkę u nasady rzęs. Moje rzęsy z natury były rzadkie i często wypadały np. przy zmywaniu z nich tuszu. Realash stosuję od 2 miesięcy i efekt widać wyraźnie: rzęsy się wzmocniły, są grubsze i dłuższe i w końcu nie wypadają. Odżywkę kupiłam ze sklepu producenta
    http://track.realash.pl/product/Realash/?pid=144&uid=2186

    OdpowiedzUsuń