Rozpadam się na miliony kawałów (przez literaturę erotyczną naszego wieku)

Wiem, że o trylogii Greya napisano wiele recenzji. Żałuję, że żadnej z nich nie przeczytałam, zanim zażyczyłam sobie kupno tych książek. Jestem molem książkowym, lubię czytać i sprawia mi to przyjemność. Zazwyczaj nie sięgam po bestsellery, tylko staram się poznawać klasyków z którymi nie miała do czynienia w szkole.
Lecz, gdy jakaś powieść wchodzi w kręgi tak niszowe jak moi znajomi z pracy i wszyscy o nim mówią, kompromitacją wręcz byłoby nie zapoznanie się, może nie tyle z dziełem, a z jego fenomenem.

Dziś dobrnęłam do końca zaledwie pierwszej części. Dwie pozostałe czekają, aż inne książkowe zapasy się wyczerpią. Na prawdę nie wiem, czy to wina autorki, czy tłumacza, ale książka irytuje mnie licznymi powtórzeniami. Czy tak trudno znaleźć jakiś synonim? Książka nie podobała mi się wcale, nie rozumiem jak ktoś może się identyfikować z główną bohaterką. Opisy seksu zamiast wzbudzać pożądanie, irytują wielością powtórzeń. Sama znam kilkanaście literackich określeń orgazmu. Dlaczego autorka/tłumacz sprawia, że za każdym razem, gdy Anastasia dochodzi moje gałki oczne przekręcają się w stronę czaszki? Czy określenie "rozpadła się na milion kawałków" stało się już kultowe?

Pierwsza cześć trylogii została pożyczona koleżance :)

Książkę kupiłam na kilkunastogodzinną podróż promem, za posiadaniem tej książki przemówiła niska cena i jej mały rozmiar. Jak można się domyślać po tytule jest to kolejna książka naśladująca styl powieści erotycznych. "Wszystkie smaki..." zostały wydane w 2011 roku, czyli w tym samym, w którym pierwsza część trylogii Greya.

Oczywiście pomimo wielu pięknych opisów seksu, musiało się znaleźć to którego obecnie nienawidzę. Na 260 stronie główna bohaterka podobnie jak kochanka Greya "rozpadła się na miliony kawałków". To określenie kuje mnie w oczy.

Nie mam pojęcia kto od kogo zaczerpnął, ale książka jest świetna. Przeczytałam ją w ciągu dwóch dni.
Jest niegrzeczny i nie pokorny mężczyzna, delikatna i niewinna kobieta, która uwielbia cielesne rozkosze. Ach jak w rasowym romansie Harlequina ;).
Oczywiście Nick i Phoebe, tak jak Christian i Anastasia, klepią się różnymi rzeczami, krępują, jedzą ze swojego ciała, i ogólnie jest podniecająco i perwersyjnie (niby).

Ale język "Wszystkich smaków namiętności" ocieka seksem, jest bardzo obrazowy. Jak piękny soczysty owoc. Książkę tę zdecydowanie polecam.

5 komentarzy:

  1. Przeczytałam całkiem niedawno całą trylogię, bo koleżanki w pracy akurat wymieniały poglądy na temat pierwszej części. Rzeczywiście, przy tej pierwszej części "Greya" omal nie poległam (a rzadko miewam chęć zrezygnowania z przeczytania książki) bo denerwowały mnie, podobnie jak Ciebie, liczne powtórki i za dużo tego seksu:) Ale jednocześnie zastanawiała mnie ta cała tajemnica, dlaczego główny bohater jest taki a nie inny. Uważam, że pozostałe dwie części są znacznie lepsze, choć stanowczo można by zmieścić całą fabułę w jednej - dwóch książkach. Ciężko mi się czytało, bo z braku książek czytałam e-booki. W ciągu jednego tygodnia tyle stron to za dużo dla oczu. Dzięki za recenzję "Wszystkich smaków", gdy mi wpadną w ręce, chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dołączę do Waszego zdania na temat Greya. Mnie osobiście najbardziej irytowala Anastasia i naprawdę nie mam pojęcia jak można się z nią utożsamić??? Czyta się te książki szybko i lekko. Akcja jest przewidywalna, wszystko się bajecznie kończy, a "rozpadanie na milion kawałków" ogarniało mnie przy kolejnym opisie jak biedna szara myszka myśli co powie Pan. Rany która normalna kobieta będąca w zdrowym związku z facetem przeżywa na okrągło to co jej facet pomyśli??? I na koniec - zazdroszczę bohaterą, że ich doba ma więcej godzin niż moja. Potrafią tyle zrobić różnych rzeczy, iść do pracy i jeszcze pięć razy się kochać (o przepraszam pieprzyć) Pewnie podzieliła by to zdanie moja przyjaciółka, która też czytała te książki. Więc jest nas już cztery;) o takim samym zdaniu. A "Wszystkich smaków" napewno poszukam i skosztuję! Pozdrawiam "rozpadająca się na milion kawałków" z powodu chorej trzylatki:)matka Iza;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem zmęczona wszechobecnym seksizmem: wśród kreatorów mody, w filmie, w reklamie, w literaturze, nawet na deskach scenicznych. Przesyt, Dość. Nie czytam.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja przymierzałam się do tej trylogii dość długo i już miałam się za nią wziąć kidy przeczytałam recenzje na LubimyCzytać. Już nawet nie to, że powtórzenia czy proste i mało ciekawe opisy erotyczne, ale stwierdzenie samej autorki, że wzorowała się na "Zmierzchu" i że jest fanką tej książki mnie tak naprawdę odzruciło. Przebrnęłam (trochę po łebkach, żeby nie zasnąć) przez te książki, bo na komórce tylko to można było czytać :) Jednak nigdy więcej bym tego nie powtórzyła, więc Greyowi mówię stanowcze nie. Dobrze, że przeczytałaś, bo teraz z czystym sumieniem sama możesz ocenić książkę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń