Italia

Troszkę mnie tu nie było... Od rana do wieczora w pracy nawet nie mam czasu podjechać na pocztę, żeby wysłać moją paczuszkę z candy, ale obiecuję, że w przyszłym tygodniu dojdzie do adresatki :) Okazało się, że mój narzeczony musi wkrótce wyjechać i zapraszamy gości już teraz.

W marcu pojechałam wraz z narzeczonym, siostrą i przyszłą szwagierką (tak się mówi na siostrę męża?) do mojej siostry do Perugii.
Jechaliśmy samochodem podróż była bardzo długa, bo trwała aż 18 godzin.



Ale widzieliśmy wiele ciekawych rzeczy.
Pierwszego dnia byliśmy w Asyżu.









 W Asyżu wiele obiektów jest opisane po Polsku
Bardzo podobała mi się możliwość kupienia świeczki i ofiarowania jej na ołtarz w jakiejś intencji.
Można było później żarliwie się pomodlić w tej właśnie intencji








Asyż to bardzo piękne i spokojne miasteczko. Podobało mi się tam bardziej niż w Rzymie. Był czas na kontemplację i cichą modlitwę, myślę, że jest to bardziej nastrojowe miasto.


Kolejnego pojechaliśmy do Rzymu, gdzie najbardziej chciałam zobaczyć fontannę Trevi.


To  ja :)






W Rzymie było strasznie dużo ludzi, nie wyobrażam sobie o ile więcej jest ich gdy trwa sezon urlopowy. Do fontanny dojście było bardzo utrudnione, nie mogłam się dopchać, żeby zrobić zdjęcie.


Ta właśnie fontanna była moim marzeniem :)


Ale w końcu się udało :)







Rzymianie :)


Schody hiszpańskie




Trzeciego dnia zwiedzaliśmy Perugię
Najciekawszym zabytkiem jest chyba fontanna
:)





Czwartego pojechaliśmy do Passignano



Pograliśmy w piłkę :)


Truposzczakowa kapliczka. Przerażająca figurka, prawda?


Byliśmy strasznie rozebrani, bo ciepło było niesamowite (w równaniu ze śnieżną Polską), miejscowi aż się za nami oglądali. Oni w kurtkach puchowych i kozakach, a my w szortach i bluzeczkach na ramiączkach :)

I włoskie samochody! Nigdzie nie widziałam tylu wyobijanych samochodów.


Wesołego Alleluja!

Fragmentem świątecznych  dekoracji  chcę Wam życzyć:



Summer Breeze IV

Oto trzy damy, skończone jeszcze przed wyjazdem. Nie były wyprane i wyprasowane, więc nie chciałam ich pokazywać w tak kiepskim stanie.
Wkrótce przygotuję również wpis o naszej wyprawie do Włoch, ale proszę o cierpliwość. Teraz pochłonie mnie praca i przygotowywania do świąt. Chociaż w tym roku skromnie, bo bez rodziców, którzy w tej chwili powinni dojeżdżać właśnie do Italii :)