Aż mi się nie chce - Mirabilia - Petal Fairy I

W pracy kocioł, codziennie wracam po zmierzchu i nie mam czasu na wyszywanie, ani chęci przede wszystkim, ale już niedługo bo wkrótce mój wyczekiwany urlop. Będę mogła zasiąść z tamborkiem w ręku.
Jak na razie zalegają u mnie RR'y które staram się dziobać w dni wolne od pracy.
Gdy przychodzę zmęczona do domu to haftuję coś dla siebie, obrazek który wybrałam z wzorków które mi podesłałyście.




W planie mam drugi, który zwiśnie obok :)


A ostatnio byłam na Smerfach w kinie. W ogóle mi się ta bajka nie podobała, ale jak ktoś ma dzieci to polecam. Wynudziłam się, ale dzieciaki się zaśmiewały, kurcze to nie Shrek, ani Kung Fu Panda, którą uwielbiam i mogłabym recytować kwestie z tego filmu nawet w obudzona w środku nocy.

W końcu!

W końcu wróciłam.
Remont - skończony.
Komputer - na nowo skręcony.
Obrona - 2x5.
Hafty - skończone.
A oto i efekty :)

Pamiętacie metryczkę dla mojej przyjaciółki Moni? Wyszyłam ją w marcu, a niedawno doszyłam dane maluszka i oprawiłam.


Dla dzieciątka mojej drugiej przyjaciółki Marysi, wyszyłam taką samą.