piątek, 1 czerwca 2012

RR i Gołębie

Doszła do mnie ostatnia kanwa z RR torebkowego. Planuję ją wyszyć szybciutko i w przyszłym tygodniu posłać do właścicielki.
Zostaną mi już tylko same moje obrazki wyszywane dla przyjemności, wtedy kiedy mam ochotę a nie dla przymusu. Była to ostatnia zabawa tego typu w jakiej brałam udział.

Propos przymusu... Zostałam poproszona o wyszycie obrazka, na "za dwa dni" dla koleżanki, gdy wytłumaczyłam, że mam też swoje życie, pracę, zapraszanie gości na ślub i narzeczonego na głowie, termin został przesunięty. Obrazek ten w ogóle mi się nie podoba został prze zemnie wyszyty na odwal się i już nigdy, obiecałam sobie nie wyszyję nic dla nikogo, co mi się podobać nie będzie lub będę miała tak ograniczony czas.

Obrazek miał mieć pierwotnie backstitche, ale z nich zrezygnowałam, bo dziwnie wyglądały
W obrazkach w sieci też ich nie było :)

 




I jeszcze dostałam w maju kartkę świąteczną od April79 :) Byłam kompletnie zaskoczona, zwłaszcza że data na kopercie była na prawdę przedświąteczna :)



Bardzo dziękuję za kartkę :*:*:*



Miałam ostatnio mało czasu na swoje hobby, co widać po wpisach. Pomijając przygotowania do ślubu i porę roku nie sprzyjającą siedzeniu w domu, to dostałam kartę Multisport w pracy, która uprawnia mnie do korzystania z wielu obiektów sportowych w okolicy i chodzę intensywnie na aerobik i na basen :) Po takim wysiłku śpię jak dziecko :) W sumie dobrze, bo mój narzeczony pojechał za chlebem do Niemiec, więc w nocy odczuwam przeogromną tęsknotę za moim kiciątkiem, jak jestem taka padnięta po wysiłku fizycznym to usypiam spokojnym, regenerującym snem :)

A na razie jestem na L4 bo mam zapalenie gardła :) Więc na pewno coś się w haftach posunę do przodu. Jak ja dawno nie haftowałam nic dla siebie, czegoś pięknego i cudownego:) Jeszcze tylko ten jeden maleńki obrazeczek i koniec z tym :)

niedziela, 6 maja 2012

Ho ho ho!

Dawno mnie nie było dziewczyny. Robótkowo licho, ale w życiu się dużo dzieje. Sporo załatwiania różnych ważnych i tych mniej ważnych spraw przed ślubem. W kwietniu wpadłam w taki kocioł, że miesiąc zajęło mi wygrzebanie się z niego i nie wiem jak by mi to poszło gdyby nie urlop (kolejny), który skończy mi się w czwartek :)

Na początek skończyłam dwa rr-y

Kanwa domkowa poleci do właścicielki - Izy


Kanwa torebkowa już niedługo poleci do Little Princess 


 



Chciałam pokazać jeszcze figurkę, którą dostałam we Włoszech. Przedstawia ona Apollo i Dafne, która wolała zamienić się w drzewo niż poślubić Apolla. Jakaś aluzja do mojego nie tak odległego małżeństwa? ;)









I mój przyszły mąż zabrał mnie na mecz. Mój pierwszy mecz w życiu. Niesamowita atmosfera! Byłam zachwycona :) Na pewno nie ostatni :) Miałam jechać dzisiaj, na końcowy mecz sezonu/pucharu, ale bardzo źle się czułam.

Wisła - ŁKS




Wisła - Cracovia



czwartek, 19 kwietnia 2012

Italia

Troszkę mnie tu nie było... Od rana do wieczora w pracy nawet nie mam czasu podjechać na pocztę, żeby wysłać moją paczuszkę z candy, ale obiecuję, że w przyszłym tygodniu dojdzie do adresatki :) Okazało się, że mój narzeczony musi wkrótce wyjechać i zapraszamy gości już teraz.

W marcu pojechałam wraz z narzeczonym, siostrą i przyszłą szwagierką (tak się mówi na siostrę męża?) do mojej siostry do Perugii.
Jechaliśmy samochodem podróż była bardzo długa, bo trwała aż 18 godzin.



Ale widzieliśmy wiele ciekawych rzeczy.
Pierwszego dnia byliśmy w Asyżu.









 W Asyżu wiele obiektów jest opisane po Polsku
Bardzo podobała mi się możliwość kupienia świeczki i ofiarowania jej na ołtarz w jakiejś intencji.
Można było później żarliwie się pomodlić w tej właśnie intencji








Asyż to bardzo piękne i spokojne miasteczko. Podobało mi się tam bardziej niż w Rzymie. Był czas na kontemplację i cichą modlitwę, myślę, że jest to bardziej nastrojowe miasto.


Kolejnego pojechaliśmy do Rzymu, gdzie najbardziej chciałam zobaczyć fontannę Trevi.


To  ja :)







W Rzymie było strasznie dużo ludzi, nie wyobrażam sobie o ile więcej jest ich gdy trwa sezon urlopowy. Do fontanny dojście było bardzo utrudnione, nie mogłam się dopchać, żeby zrobić zdjęcie.


Ta właśnie fontanna była moim marzeniem :)


Ale w końcu się udało :)







Rzymianie :)


Schody hiszpańskie




Trzeciego dnia zwiedzaliśmy Perugię
Najciekawszym zabytkiem jest chyba fontanna
:)





I oczywiście włoska pizza! Na (jak na mój gust) za cienkim cieście


Czwartego pojechaliśmy do Passignano



Pograliśmy w piłkę :)


Truposzczakowa kapliczka. Przerażająca figurka, prawda?


Byliśmy strasznie rozebrani, bo ciepło było niesamowite (w równaniu ze śnieżną Polską), miejscowi aż się za nami oglądali. Oni w kurtkach puchowych i kozakach, a my w szortach i bluzeczkach na ramiączkach :)


I włoskie samochody! Nigdzie nie widziałam tylu wyobijanych samochodów.


Popularne posty

Recent Comments